Siedziałam sobie i się nudziłam.Nic się nowego nie działo.Postanowiłam sobie pobiegać.Właśnie tak zrobiłam.Niestety,zapuściłam się gdzieś,nie wiedziałam gdzie.Ujrzałam szare futro.Już miałam się przywitać z psem,lecz to wcale nie był pies.To był wilk! Wilk! Trzęsły mi się łapy ze strachu.Ale zamiast stchórzyć,powiedziałam do wilka:
-Czego chcesz?! Znajdź kogoś w swoim rozmiarze! Co z ciebie za twardziel,skoro atakujesz małe suczki?!
Wilk warknął w odpowiedzi i zbliżył się.Ja też warknęłam.Nie miałam zamiaru się poddawać
-Czego chcesz?!!-Powtórzyłam,po raz setny warcząc.Wilk również.Widać było,że się wkurzył,lecz był nieco zdziwiony moją odwagą.Tak właśnie miało być.Ale ten wredny wilczur się nie poddawał,dokładnie tak jak ja.Już,już miał mnie ugryźć,ale nadbiegł ktoś o szarym kolorze.Bałam się że to drugi wilk.Ale tym razem to był wielki pies.Zaczął warczeć i donośnie szczekać.Przyłączyłam się,lecz mój szczek był bardziej piskliwy.Wredny wilczur,z początku się nie zrażał,lecz potem wyraźnie miał dość naszego ujadania i sobie poszedł.
-Dziękuje.-Powiedziałam do nieznajomego.-Jestem Indila.
Poeta?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indila. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indila. Pokaż wszystkie posty
28 sty 2017
21 sty 2017
Od Indili CD Dantego
Przestraszyłam się trochę.Chwyciłam za ostry kamyk i przecięłam linę.
Dante się uwolnił.Podziękowałam mi cichym "Dziękuję".
-Nic ci nie jest.-Zapytałam go z lekkim strachem.
-Raczej nie.-Wymamrotał mi w odpowiedzi.
Szybko wyruszyliśmy dalej do sfory.Ja stwierdziłam że muszę już raczej wracać do domu.
Pożegnałam się z nimi poszłam do domu.Dante był dla mnie bardzo miły.Długo o nim myślałam.
Postanowiłam że jutro go odwiedzę.Miałam nadzieję że się ucieszy.
Dante? Kolejny raz przepraszam że tak krótkie :c
Dante się uwolnił.Podziękowałam mi cichym "Dziękuję".
-Nic ci nie jest.-Zapytałam go z lekkim strachem.
-Raczej nie.-Wymamrotał mi w odpowiedzi.
Szybko wyruszyliśmy dalej do sfory.Ja stwierdziłam że muszę już raczej wracać do domu.
Pożegnałam się z nimi poszłam do domu.Dante był dla mnie bardzo miły.Długo o nim myślałam.
Postanowiłam że jutro go odwiedzę.Miałam nadzieję że się ucieszy.
Dante? Kolejny raz przepraszam że tak krótkie :c
19 sty 2017
Od Indili CD Dantego
Zatrzymałam się.Mój wzrok wędrował na ziemię.Wstydziłam się.Tego,że boję się ciemności.Na pewno będzie się nabijał.
-Ja..-Nie miałam odwagi dokończyć.
-Co się stało?-Zapytał mnie zdziwiony.
-Boję się ciemności!! I nie obchodzi mnie że będziesz się nabijał!!!!!!!!-Ryknęłam w końcu.
Ale Dante wcale się nie śmiał tylko spojrzał na mnie dziwnie.
-A czemu miałbym się nabijać?-Zdziwił się.
-N-nie ważne.-Westchnęłam.-Możemy na chwilę stanąć?
Skinął głową.Powędrowałam do kamienia,żeby się na chwilkę położyć.
Zasnęłam.Jakieś 20 minut później Dante mnie obudził.Naładowałam się energią więc miałam siłę pójść dalej.
-Którędy idziemy?-Zapytałam go.
Dante??
16 sty 2017
Od Indili CD Dantego
Dante powiedział mi,żebym spróbowała.Nie było to takie proste lecz pokiwałam głową i spróbowałam.
Jak tylko zobaczyłam łeb ryby,zanużyłam pysk złapałam w zęby i rzuciłam za siebie.
-Udało mi się!-Wykrzyknęłam radośnie.
-Ciszej trochę!-Uciszył mnie pies.-A widzisz! Nie było to takie trudne,nie?
Przytaknęłam mu i zaczęłam mówić ciszej.Potem Dante złowił rybę.Potem ja..
W taki sposób mieliśmy parę ryb.Zjedliśmy je.Akurat kiszki zaczęły grać mi donośnego marsza,więc dobrze że Dante pokazał mi jak łowić te ryby na zamarzniętym jeziorze.
Uśmiechnęłam się do niego.On do mnie..
Przez chwilę była cisza.Nagle ją przerwałam i go zapytałam:
-Hej to..co teraz porobimy?-Zapytałam z nadzieją że ma jakiś pomysł.
Dante? Sorry że tak krótkie,trochę brak weny :c
Jak tylko zobaczyłam łeb ryby,zanużyłam pysk złapałam w zęby i rzuciłam za siebie.
-Udało mi się!-Wykrzyknęłam radośnie.
-Ciszej trochę!-Uciszył mnie pies.-A widzisz! Nie było to takie trudne,nie?
Przytaknęłam mu i zaczęłam mówić ciszej.Potem Dante złowił rybę.Potem ja..
W taki sposób mieliśmy parę ryb.Zjedliśmy je.Akurat kiszki zaczęły grać mi donośnego marsza,więc dobrze że Dante pokazał mi jak łowić te ryby na zamarzniętym jeziorze.
Uśmiechnęłam się do niego.On do mnie..
Przez chwilę była cisza.Nagle ją przerwałam i go zapytałam:
-Hej to..co teraz porobimy?-Zapytałam z nadzieją że ma jakiś pomysł.
Dante? Sorry że tak krótkie,trochę brak weny :c
15 sty 2017
Od Indilii - Loteria (Lionel)
Każdy w sforze już chyba wiedział że musimy znaleźć szczeniaki Nathalie. Biedna Nathalie. Nie wyobrażam sobie żeby moje szczeniaki zaginęły gdy będę już je mieć.
Ja również chciałam któregoś znaleźć. Zaczęłam szukać w Tajemnym Korytarzu. Szczeniak mógł się zgubić tam czy coś. Przy okazji był to skrót. Obeszłam cały korytarz wołając głupio:-Haloo! Drogi szczeniaku! Jeżeli tu jesteś, odezwij się! Zabiorę Cię do twojej mamy, Nathalie!
Oczywiście się nie odezwał. Było pusto. A nawet gdyby tu był, wątpię żeby dał jakiś znak.
Przeszukałam jeszcze Tropikalną Zatoczkę. Nic. Zero śladów szczeniaka.
Zaczynałam tracić nadzieję.
To na nic - Myślałam.
Ale się nie poddawałam. Poszłam w końcu do Śnieżnych Gór.
Sprawdziłam pierwszy szczyt, drugi szczyt, trzeci, czwarty, piąty, szósty, siódmy....
I nigdzie go nie było. Już, już miałam iść gdzieś indziej. Ale nagle usłyszałam cichy krzyk:
-Ratunku...Pomocy...Proszę...
Nareszcie! Szybko się rozejrzałam. Ale nigdzie nikogo nie było. Nagle usłyszałam ponowny cichy krzyk:
-Tutaj... W wodzie..!
Przestraszyłam się bardzo mocno. Szybko weszłam do wody, wzięłam trochę powietrza i...zanurkowałam.
Holując szczeniaka, dopłynęłam do brzegu Śnieżnych Gór.

-Nic ci nie jest?-Powiedziałam do szczeniaka.-Nazywam się Indila, zaprowadzę cię do twojej mamy, Nathalie.To ona, prawda?
Szczeniak pokiwał głową i powiedział:
Tak.-W jego głosie nie słychać było drżenia. Dziwne. Dzielny maluch.-Nazywam się Lionel. Wpadłem do wody, a nie umiem pływać.Naprawdę mnie zaprowadzisz do mojej mamusi?
Tym razem to ja pokiwałam głową. Naturalne, że go zaprowadzę. Chyba to logiczne.
-Dziękuję ci.-Dodał Lionel i polizał mnie.
-Nie ma za co.-Uśmiechnęłam się.
Lionel wstał, zachwiał się, ale wstał.
Potem zaczął biegać, dotknął mnie i powiedział "Berek".
-Lionel, daj spokój, nie czas na zabawy.
Jednak nie mogłam się oprzeć jemu uśmiechowi i szczenięcej twarzy. Był taki słodki!
-No dobrze.-Zaśmiałam się.-Berek!
Goniliśmy się przez jakiś czas, ale w końcu powiedziałam mu, że musimy teraz iść poszukać jego mamy.
-Ooo. -Mruknął niezadowolony.- No dobrze. -Rozpromienił się nagle.
Coś mi nie grało..
-Ejejej! Wracaj!-Ryknęłam gdy maluch mi uciekł.- Chcesz się ponownie zgubić?!
-N-nie..-Odpowiedział mi nieśmiało i zaczął płakać.
-Ej...No coś ty...Nie płacz..-Przytuliłam Lionel'a.-Znajdziemy twoją mamę. I twoich braci.-Dodałam.
Wtedy się uspokoił. Mogliśmy ruszyć dalej.
Szliśmy, szliśmy i szliśmy. W końcu Lionel ziewnął.
-Jestem zmęczony.-Mruknął. - Możemy odpocząć?
Westchnęłam. Niechętnie mruknęłam głową. Maluch położył się na kamieniu.
Ja się do niego przytuliłam. Spał przez jakiś czas. W końcu wstał. Mogliśmy iść dalej.
-Indila, kiedy znajdziemy mamę?-Zapytał mnie.
Westchnęłam kolejny raz. Ciężkie pytanie. Nie mam pojęcia. Dla świętego spokoju powiedziałam:
-Już niedługo.
I kolejny raz maszerowaliśmy. Nagle usłyszałam krzyk.
-Linkoln!!!!-To był radosny krzyk.
Nareszcie znalazła się mama.
Ulżyło mi.
-Mamaaaa!!!!!!-Krzyknął równie radośnie szczeniak.
-Byłeś grzeczny?-Zaśmiała się Nathalie.
Szczeniak też się zaśmiał. Ja nie wytrzymałam i też wybuchłam śmiechem.
-Naprawdę nie wiem jak ci dziękować...eee...-Nathalie nie znała mojego imienia.
-Indila. Medyczka.-Nie wiem jak ci dziękować Indila. Znalazłaś moje maleństwo. Dziękuję.-Rozpromieniła się.
Misja wykonana!
Byłam zadowolona .Zostawiłam Lionel'a i Nathalie samych.
Opowiadanie zaliczone! //Oscar
Subskrybuj:
Posty (Atom)